12.6 C
Oslo
czwartek, 21 października, 2021

Czy otwarcie granic to ratunek dla norweskiego rolnictwa?

Norwescy rolnicy, mierzący się w trakcie pandemii z brakiem zagranicznej siły roboczej, obawiają się, że zapowiedź ułatwień we wjeździe do Norwegii wcale nie rozwiąże ich problemów. 

Polacy i Rumunii w pierwszej linii?

Premier Erna Solberg prosi firmy dotknięte brakiem pracowników o to, by w pierwszej kolejności zwróciły się o pomoc do ludzi z Polski oraz Rumunii. Norweska polityk jest zdania, że te dwa kraje są szczególnie istotne dla prawidłowego funkcjonowania norweskiego rolnictwa. 

Dodatkowo obydwa te państwa, z powodu niskich wskaźników infekcji, mają obecnie możliwość swobodnego wjazdu do Norwegii.

Czy nie jest za późno?

Rolnicy w Norwegii prawdopodobnie nie zdołają zrekompensować sobie tegorocznych strat. W normalnym roku około 20 000 pracowników sezonowych przyjeżdża do pracy na norweskich polach. Zamknięte granice i tym samym brak siły roboczej mocno dały się rolnikom we znaki, a Norwegowie zatrudnieni do prac rolnych nie zawsze wywiązywali się ze swoich obowiązków, o czym pisaliśmy w naszym artykule – 10 bezrobotnych Norwegów na farmie – ilu z nich dotrwało do końca zmiany?

Właściciele obawiają się także, że zainteresowanie ze strony imigrantów zarobkowych będzie o wiele mniejsze niż dotychczas. Większość z zagranicznych pracowników mogła przecież na bezrobociu znaleźć sobie inne źródło dochodu.

Kari Sigrun Lysne, właścicielka jednego z gospodarstw, zauważa, że otwarcie granic nastąpiło w krytycznym momencie. Jak mówi – „Gdyby ta ulga nie nadeszła teraz, mielibyśmy poważny problem. To, że nadeszła dzisiaj, oznacza, że ​​możemy uratować sezon”.

zbieranie truskawek
Brak siły roboczej, wynikający z utrudnień w podróżowaniu, odbija się się zarówno na produkcji, jak i cenach produktów żywnościowych.

Norwescy rolnicy apelują – sezon truskawkowy trwa w najlepsze, a niedługo dojdą do tego także maliny. Pracownicy potrzebni są przez całe lato.

Ceny w górę

W związku z kryzysem w branży rolniczej, nikogo nie dziwi fakt, że za plony musimy obecnie zapłacić naprawdę dużo. Dla przykładu – za kosz truskawek musimy wyłożyć na stół nawet 90 NOK.

Producenci truskawek są zdania, że wysokie ceny będą utrzymywać się jeszcze przez dłuższy czas, a do minimalnego spadku dojdzie w szczycie sezonu, gdy plonów będzie więcej.

- Polecamy -