15.1 C
Oslo
sobota, 4 lutego, 2023
motty_kredyty norweskie

Radni Bergen dążą do zakazu nadawania nowym ulicom męskiego patronatu

Władze Bergen mają w planach walczyć z nierównouprawnieniem w Norwegii w dziedzinie… nazewnictwa ulic, placów i tym podobnych miejsc, należących do przestrzeni miejskiej. Według nich jedynie 10% terenów miasta posiada żeński patronat – a powinno więcej. Projekt wywołał burzę.

W imię równości

Radni miasta doszli do wniosku, że nowopowstałe w Bergen ulice powinny dostawać odtąd jedynie żeński patronat. Podstawą tego projektu stała się rażąca dysproporcja w tej kwestii – 90% ulic w mieście posiada nazwy pochodzące od imion i nazwisk mężczyzn, natomiast patronaty kobiece można znaleźć tylko w przypadku 10% miejskiej przestrzeni. 

Z racji, że każdego roku nadaje się nazwy jedynie kilku nowym ulicom, władze Bergen proponują, aby nowy projekt dotyczył wszystkich nowych obiektów miejskich – domów opieki, przedszkoli, szkół, parków, obiektów sportowych, placów zabaw.

Jak powiedziała gazecie Bergens Tidende radna Katrine Nødtvedt z Partii Zielonych –  „Reprezentacja coś znaczy. Nasze dzieci będą chodzić po ulicach Bergen i nie zobaczą tylko ulic nazwanych imionami ministrów, konsulów i profesorów. Kobiety również odegrały ważną rolę w historii, ale ich osiągnięcia są uwypuklane w znacznie mniejszym stopniu”.

Część miejscowych poparło tę decyzję i uznało pomysł władz miasta za dobry krok w stronę równouprawnienia. 

Fala krytyki

Nie wszyscy mają jednak entuzjastyczne podejście do najnowszego projektu. Kontrowersje budzi nie tylko fakt zakazu, lecz przede wszystkim stwarzania wyimaginowanych problemów. 

W debacie publicznej wziął udział między innymi konserwatywny polityk Peter Frølich, który powiedział gazecie Nettavisen, że żaden mieszkaniec Bergen „[…] nie chodzi dookoła i nie uważa tego za problem w życiu codziennym. Niemniej jednak niektórzy ludzie muszą konstruować sprzeczności i problemy, aby stworzyć obraz mizoginii w mieście. Myślę, że ludzie mają dość tego rodzaju debaty politycznej”.

Przeciwnicy projektu twierdzą ponadto, że odimienne nazwy obiektów miejskich nadawane są w ramach uznania osiągnięć patronów, nie zaś ze względu na ich płeć lub narodowość.

- Polecamy -